Wśród samolotów stacjonujących w Bazie Lotniczej Małaszewicze znajdowały się samoloty LWS-6 „Żubr”. Były to dwusilnikowe, średnie bombowce. Ich historia była skomplikowana i zupełnie nieznana szerszemu ogółowi.
W 1933r. na zamówienie Departamentu Lotnictwa Cywilnego Ministerstwa Komunikacji inż. Zbysław Ciałkosz rozpoczął pracę na projektem samolotu pasażerskiego PZL-30 (cywilna wersja późniejszego „Żubra”. Rok później maszyną zainteresowało się wojsko, które zamówiło przeróbkę PZL-30 na średni bombowiec (o udźwigu bomb 1200 kg). Taką decyzję podjął szef Departamentu Aeronautyki Ministerstwa Spraw Wojskowych gen. Ludomir Rayski (jeden z bliskich współpracowników J. Piłsudskiego), który w ten sposób chciał się wybielić z prowadzonej nieudolnie polityki przemysłowej i sprzętowej związanej z lotnictwem wojskowym. Od momentu złożenia zamówienia było też wiadomo, że te samoloty miały być tylko przejściowymi pomiędzy przestarzałymi już Fokkerami F-VII, a będącymi już w fazie projektowej maszynami PZL-37 „Łoś”. Założono także, iż posłużą do celów treningowych załóg bojowych.
Prototyp o oznaczeniu PZL-30/BI rozpoczęto budować w zakładach PZL na Mokotowie, a dokończono na Okęciu. Samolot mało aerodynamiczną sylwetką nawiązywał do niezbyt szybkich bombowców tego typu produkcji francuskiej i angielskiej. Po pierwszych testach wrócił do poprawek, ponieważ posiadał zbyt mały silnik w stosunku do swojej masy. Zmieniono silnik, nie wzmacniając przy tym konstrukcji. Zmodyfikowany prototyp otrzymał oznaczenie PZL-30/BII. Pierwszy lot odbył się w początkach września 1936r., a za sterami usiadł pilot Bronisław Orliński.
Wojsko złożyło zamówienie na 16 egzemplarzy. Ze względu na ogrom pracy w zakładach PZL produkcję przeniesiono do Lubelskiej Wytwórni Samolotów w Lublinie (upaństwowiona w 1936r. Zakłady Mechaniczne Plage i Laśkiewicz). Maszyny otrzymały nazwę LWS-6 „Żubr”. Pierwsze 6 sztuk dostarczono na przełomie 1936/37r.
Jeszcze w 1936r. (7 listopada) miała miejsce katastrofa z udziałem modelu PZL-30/BII. W jej wyniku zginęła polska załoga oraz delegacja wojskowa z Rumunii. Planowano bowiem zainteresować kupnem tego samolotu Rumunię. Ten tragiczny wypadek stał się początkiem „czarnej legendy” bombowca.
Pod koniec 1937r. dokonano jeszcze kilku przeróbek „Żubra”. „Ciekawostkę” stanowi fakt, iż na produkcję 16 egzemplarzy wydano 7 mln ówczesnych złotych! Można śmiało mówić o aferze finansowej, gdyż przeznaczona na to ogromna kwota była niewspółmierna do znikomej użyteczności samolotów. Posiadały mnóstwo usterek i więcej czasu spędzały w warsztatach naprawczych dając zajęcie mechanikom niż powietrzu.
Wyprodukowane LWS-6 „Żubr” zostały przydzielone do jednostek szkolnych i treningowych. Otrzymały je: Centrum Wyszkolenia Lotnictwa Nr 1 w Podlodowie (Dęblin), Centrum Wyszkolenia Lotnictwa Nr 2 w Krośnie oraz 213. Eskadra Ćwiczebno-Bombowa na Okęciu. Ponadto zamierzano wyposażyć w nie 214. i 215. Eskadrę Bombową, lecz po rozformowaniu tych jednostek trafiły do 221. I 222. Eskadry Bombowej na Okęciu.
Do Bazy Lotniczej Małaszewicze trafiły „Żubry” dyslokowane (lipiec-sierpień 1939r.) wraz z jednostkami z Okęcia (221. i 222. EB oraz (213). EĆB). Ze względu na swoją wadliwość mogły być tylko wykorzystywane do celów treningowych. Nie posiadały także pełnego wyposażenia. Na dzień 31 sierpnia 1939r. na naszym lotnisku stacjonowało 5 takich samolotów.
Koniec krótkiej historii „Żubrów” w Małaszewiczach nadszedł wraz z wybuchem II wojny światowej i bombardowaniami przez Luftwaffe lotniska. Do tej pory przyjmowało się, że w wyniku trzeciego nalotu (1 września o godz. 6.20) zostały zniszczone lub bardzo mocno uszkodzone 4 samoloty. Informacja ta opierała się na meldunku z owego dnia delegata Sztabu Lotniczego Sztabu Głównego ppłk. pil. Bronisława Wojtarowicza, w którym wspominał o zniszczonych całkowicie „Żubrach”. Na tym meldunku bazowały wszystkie opracowania związane z tematem. Okazało się jednak, że podana liczba zniszczonych maszyn LWS-6 nie zgadzała się z rzeczywistością, takiemu zniszczeniu uległy tylko 2 egzemplarze. Kwestię tę rozstrzygnęła analiza niemieckich zdjęć dokumentujących zajęte lotnisko w Małaszewiczach. Pozostałe 2 zaliczone do tego grona zapewne nie miały tak poważnych mankamentów aby nie mogły latać. Mogły też zostać naprawione, choć to jest mało prawdopodobne gdyż priorytet stanowiły uszkodzone bombowce PZL-37 „Łoś”.
2 września sprawne „Żubry” zostały ewakuowane wraz z Łosiami” na lotnisko polowe Żabczyce (14 km od Pińska). Tam słuch po nich zaginął. Być może zostały zniszczone lub przejęte przez Sowietów. Na marginesie warto dodać, że podobny los spotkał pozostałe bombowce tego typu: część została zniszczonych, a pozostałe trafiły w ręce Niemców. Żaden nie został ewakuowany z terenów zajętej Polski.
Na koniec należy wspomnieć o wrakach „Żubrów”, które pozostały w Małaszewiczach. Jeden kompletnie spłonął w czasie działań wojennych. Natomiast drugi został wykorzystany, podobnie jak dwa nasze „Łosie”, do propagandowego, niemieckiego filmu „Geschwader Lützow” z 1941r.
Historia tego nieudanego i niezwykle drogiego bombowca może się wydawać mało interesująca, ale tak nie jest. Warto o nim wiedzieć, gdyż epizod z nim związany wpisał się w dzieje polskiego lotnictwa II RP, a co ważniejsze także w naszą, lokalną przeszłość. To kolejna cegiełka budująca obraz Bazy Lotniczej Małaszewicze.
Opracował: Dominik Litwiniuk


