Skarbami naszej gminy prócz zabytków, historii, kultury i tradycji są także walory przyrodnicze. Magiczny, hipnotyzujący urok doliny Bugu przyciągał i przyciąga rzesze poszukiwaczy estetycznych wrażeń. W przeszłości takim gościem był Zygmunt Gloger – etnograf, krajoznawca, archeolog, historyk i największy popularyzator kultury ludowej. Swoją podróż utrwalił na kartach książki „Dolinami rzek. Opis podróży wzdłuż Niemna, Wisły, Bugu i Biebrzy” wydanej w 1903r.
Zygmunt Gloger odwiedził nasze tereny w lipcu 1875r. Towarzyszył mu Julian Maszyński – malarz i lustrator. Ich podróż zaczęła się w Terespolu, do którego przybyli pociągiem. Przenocowawszy na dworcu kolejowym udali się do miasteczka celem wynajęcia łodzi. Nie zrealizowali tego zamierzenia, więc postanowili pieszo udać się do Kostomłotów, majątku należącego do Jana Łoskiego (historyka, wydawcy i rysownika) posiadającego ciekawą kolekcję archeologiczną złożoną z prehistorycznych artefaktów znalezionych w okolicach Kostomłotów, Kodnia i Dołhobrodów. Droga do majątku J. Łoskiego wiodła wzdłuż Bugu przez wsie Michalków i Żuki. Tu Z. Glogerowi zapadły w pamięć niezliczone rzesze bocianów: „Jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się nigdzie napotkać takiego mnóstwa bocianów jak tutaj. Ptaki te nie potrzebują tu drzew dla gniazd swoich, ale na wszystkich strzechach stodółek, chlewków, nawet na nizkim dachu piwniczki domowej na warzywo i nabiał, zakładają po kilka siedlisk obok siebie. Uderzała wszędzie pewna, jakby rodzinna poufałość bocianów z chodzącemi razem po podwórkach gęśmi i cielętami. Opieka, jaką tu wieśniak otacza tradycyjnego przyjaciela strzechy swojej, przypomniała mi twierdzenie Długosza w XV-tym wieku, iż w Polsce bociany przepędzają nieraz zimę w mieszkaniach kmieci.” . Dalszą część wywodu poświęcił symbolice i znaczeniu bocianów w słowiańskich wierzeniach. Po odwiedzeniu Kostomłotów obaj podróżnicy powrócili na nocleg do Terespola.
Następnego dnia w poszukiwaniu łodzi udali się do Brześcia. Gdy znaleźli łódź i przewoźnika o imieniu Prokop ruszyli w rejs kierując się na północ. Za miastem podziwiali fortyfikacje:
„Dopiero wśród okazałej twierdzy brzeskiej, brzegi Muchawca osadzone gęsto topolą i wierzbą, niezwykle piękny, choć posępny i poważny przedstawiają widok. Aby się przyjrzeć temu widokowi potężnych wałów i kazamat, potrzeba koniecznie płynąć Muchawcem, co zapewne oprócz orylów mało komu się przytrafia, zauważyliśmy bowiem pewne zaciekawienie wojskowych, którzy z mostów i dróg nadbrzeżnych, spostrzegli nieznanych sobie wędrowców, wśród fortecy żeglujących.”. Po minięciu twierdzy zeszli na brzeg w okolicy tzw. Białej Góry – piaszczystych wzniesień na prawym brzegu rzeki w poszukiwaniu prehistorycznych artefaktów. Znaleźli m.in. groty i noże krzemienne. W czasie eksploracji złapała ich burza. Przemoknięci ruszyli w dalszą podróż, która nie trwała długo, gdyż na Bugu w okolicy Kukuryk trafili na zator tratw, które utknęły na mieliźnie z powodu niskiego stanu wody. Flisacy pomogli przeprowadzić łódź Z. Glogera pomiędzy spławianym drzewem.
Po tych perypetiach wieczorem dotarli zaledwie do Kuzawki. Tu musieli zejść na ląd aby znaleźć nocleg. Jedna z mieszkanek wskazała im pobliskie gospodarstwo, gdzie przespali się w stodole. Oddajmy znów głos badaczowi: „Ja robiłem notatki, pan Julian tymczasem odrysował niebieloną chatę naszego gazdy z jej słomianą, o dużych okapach strzechą i narożnem podsieniem wspartym na słupie węgielnym. Ogródek otoczony był płotem plecionym porządnie z łozy, jak się plotą warkocze. W chacie na stole leżał bochen chleba białym obrusem domowej roboty przysłonięty, jako zawsze gotowy posiłek dla gościa lub ubogiego, który w progi domu wstępuje. Dawny to i piękny zwyczaj gościnności słowiańskiej.”. Z pobytu w Kuzawce pozostał więc opis Z. Glogera oraz rysunek J. Maszyńskiego. Warto wspomnieć, że szkic posłużył jako ilustracja nie tylko do książki „Dolinami rzek. Opis podróży wzdłuż Niemna, Wisły, Bugu i Biebrzy”, ale także do najwybitniejszego dzieła tego etnografa czyli „Encyklopedii Staropolskiej”.
Kolejnym przystankiem na ich drodze były Neple. Zygmunt Gloger nie omieszkał się wspomnieć o pięknym ogrodzie z kameliami należącym dawniej do Mierzejewskich. Tutaj także urzekł go nadbużański pejzaż: „Przy ujściu Krzny (inaczej Trzny) do Bugu, leży majętność Neple, z pięknym ogrodem i słynną ongi z gajów kameliowych kwiaciarnią, własność dawniej Mierzejewskich. Znaleźliśmy tu pierwszy od Brześcia wyniosły brzeg rzeki, z pięknym widokiem na zarzecze. Pan Julian odrysował ołówkiem części tych urwisk i zakątek pięknego lasu. Dalej widzimy znowu po raz pierwszy, obydwa brzegi rzeki strojne w rozkoszną zieloność leśną, wśród której Bug niezwykle szeroki, głęboki i spokojny, wygląda jak piękne jezioro szmaragdowe. A znowu dalej ma brzegi obnażone, gdzie na piaszczystej krawędzi stało rzędem pięć czapli zadumanych, jakby śpiących, a jednak dziwnie czujnych i ostrożnych.”. zapewne ten opis można potraktować jako jeden z pierwszych odnoszących się do naszej „Szwajcarii nepelskiej”.
Po Neplach odwiedzili także Krzyczew, stanowiący jednocześnie ostatni punkt tych wojaży po naszych okolicach. Także tej miejscowości uczony poświęcił kilka linijek, które warto przytoczyć: „Przybywamy do Krzyczewa, wioski w dość malowniczem położeniu, a z mnóstwem drzew liściastych i drewnianą świątynią. Przy jednym z domów, zapewne dworskich, stal pochylony z licznemi podporami, staroświecki sernik, owa tak zwana "sernica", przypominająca soplicowską […]”. Tak jak w poprzednich opisach Z. Gloger znalazł coś godnego zapamiętania i zapisania.
W ten oto sposób prezentowała jego podróż po naszych terenach. Od tego wydarzenia upłynęło już ponad 150 lat. Sama wizyta jak i utrwalenie jej wrażeń na kartach „na wieczną rzeczy pamiątkę” jest pewnym rodzajem nobilitacji i stanowi dla nas niewątpliwy powód do dumy. Zygmunt Gloger pozostawił dla nas jeszcze jedno przesłanie: „Cudze rzeczy znać dobrze, swoje obowiązek”. Tak więc naszą powinnością jest znać lokalne dziedzictwo przyrodnicze, kulturowe, historyczne oraz dbać aby przetrwało dla następnych pokoleń.
Opracował: Dominik Litwiniuk


